Jakobi i Leidental

>> wróć do listy osób
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental
  • Jakobi i Leidental

Spektakl
Manager Łukasz Niezgoda
lukasz@skene.pl
+48 608 305 688
> Pobierz portfolio > Obejrzyj filmy
Profile zawodowe
> Spektakl
Program artystyczny  
JAKOBI I LEIDENTAL
przekład: Michał Sobelman
reżyseria: Marcin Hycnar
muzyka: Czesław Mozil, Filip Kuncewicz
scenografia: Julia Skrzynecka
Koprodukcja Teatru Powszechnego w Warszawie i Stowarzyszenia `Tu i Teraz`

OBSADA
Katarzyna Herman
Jacek Braciak
Michał Sitarski

Dwaj przyjaciele od lat spędzają wspólnie czas pijąc herbatę i grając w domino. Wszystko zmienia się, gdy jeden z nich postanawia „zacząć żyć pełnią życia”. Jakie konsekwencje przyniesie ta decyzja?
Czy rzeczywiście szczęście jest na wyciągnięcie ręki?
Autor tekstu - Hanoch Levin – to jeden z najważniejszych izraelskich dramatopisarzy; jego dramaty cieszą się niesłabnącą popularnością na polskich scenach.

PREMIERA 6 czerwca 2014
Teatr Powszechny w Warszawie Scena Mała
czas trwania: 1 godzina 40 minut

RECENZJE

(…) Hycnar umieszcza akcję tekstu w blokach miasta, których odpowiednikami są trzy prostopadłościany z oknami i dopasowanymi do potrzeb spektaklu figurami geometrycznymi. Całe widowisko zostaje ujęte w formalny nawias. Nie ma co się doszukiwać w ,,,Jakobim…” wielkich interpretacji, bowiem sam tekst Levina nie jest w tym przypadku utworem wymagającym szczególnych odniesień. Warszawska inscenizacja sięga po środki rodem z filmów o Flipie i Flapie. W ten sposób bowiem zostają zobrazowani protagoniści całego spektaklu. Jakobi (Michał Sitarski) nosi pogięty kapelusz, w którym mieści się słuchawka telefonu; jego (były) przyjaciel Leidental (Jacek Braciak) chodzi w wytartym garniturze i meloniku służącym za filiżankę. Jakobi jest tym ,,dużym”, wysokim, postawnym facetem. Leidental jest niski, i już przez to komiczny. Ale podstawowe konflikty są zarysowane nie przez warunki fizyczne, ale narzucone już przez Levina różnice psychologiczne. Jakobi pozuje na silnego faceta, dla którego odrzucenie przyjaźni z Leidentalem ma stanowić dowód na jego niezależność. Ten sam ,,macho” popadnie wkrótce w zależność od Rut Szachasz (Katarzyna Herman). (…) A forma komedii a la Chaplin okazuje się współgrać z tekstem Levina. Ucharakteryzowani na bohaterów filmów niemych aktorzy świetnie czują farsowość Izraelczyka – w każdej z kreacji tego widowiska, prócz jarmarcznego pośmiewiska, funkcjonuje pierwiastek tragiczności. W tym komizmie pobrzmiewa echo ludzkiego dramatu. Emblematyczna jest scena, w której Leidental ofiaruje się młodej parze jajo prezent ślubny. Czy odebranie sobie godności do upodmiotowienia nie powinno raczej wzbudzić refleksji niż śmiechu? Cóż, taka już Levinowska praktyka sceniczna. Hycnarowi udaje się dla niej znaleźć formę nie tyle rodem z kabaretu, co z komedii dell’arte. Twarze aktorów są bowiem wymalowane na biało, a sposób kreślenia postaci Leidentala przypomina kreowanie sylwetki Pierrota. Tekst wyraźnie góruje nad reżyserską inwencją, której udaje się po prostu opakować niemłody już dramat w przystępną formę. Tylko tyle, i aż tyle.
Szymon Spichalski /Teatr Dla Was/

(…) Spektakl wyreżyserowany przez Marcina Hycnara rozgrywa się w poetyce teatru Becketta i Brechta. Jakobi i Leidental to para przyjaciół znudzonych monotonią swojego przetrąconego życia i codzienną grą w domino. Jakobi (Michał Sitarski), marząc o odmianie, napotyka tajemniczą pianistkę (Edyta Olszówka). Zwraca uwagę na jej kształtne pośladki i pragnie poznać bliżej. Szybko się okazuje, że ona także poszukuje miłości. Odstawiony na boczny tor Leidental (Jacek Braciak) szykuje przyszłym narzeczonym oryginalny prezent. (…) Ten spektakl daje duże szanse aktorom, które cała trójka potrafi dobrze wykorzystać. Poruszająca jest Katarzyna Herman jako Rut. Gra pełną wdzięku nieco ekscentryczną kobietę, słodką w swej naiwności (zabawna etiuda z poduszką) i niezwykle tragiczną. Kiedy błaga o miłość, zapomina o godności, honorze. Leidental Jacka Braciaka jest także postacią wielobarwną. Życiowy outsider, pełen kompleksów, dzielnie walczy o prawo do istnienia. Potrafi być bezbronny niczym bohater Chaplina (piękna jest etiuda z ziewającą walizką) oraz dynamiczny niczym... Tadeusz Łomnicki w „Karierze Artura Ui`. Od Michała Sitarskiego przyzwyczajonego do grania zblazowanych narcyzów rola Jakobiego wymagała dyscypliny i autoironii. Spektakl umiejętnie łączy agresję z czułością, a poezję z gorzką prawdą życia. Jego mottem mogłyby być słowa „szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie`.
Jan Bończa-Szabłowski /Rzeczpospolita/

To nie Hanoch Levin jest najważniejszym bohaterem wieczoru z `Jakobim i Leidentalem` w warszawskim Teatrze Powszechnym, ale świetni aktorzy Katarzyna Herman, Michał Sitarski, a przede wszystkim Jacek Braciak, bo śmieszy i chwyta za gardło jednocześnie. (…) Opowieść jest prosta. Jakobi (Michał Sitarski) i Leidental (Jacek Braciak) byli przez lata najlepszymi przyjaciółmi, ale ten pierwszy postanowił żyć wreszcie pełnią życia, dopiec okrutnie drugiemu i pójść własną drogą. Spróbował małżeństwa z Rut (Katarzyna Herman), ale szybko okazało się, że nie przeskoczy siebie. Przypowieść Levina nie grzeszy oryginalnością, ale w ratują ją aktorzy. Michał Sitarski jest ujmujący, gdy wodzi wzrokiem za Katarzyną Herman, w niezborności ruchów i spojrzeniach zakochanego spaniela. Herman dumnie obnosi po scenie nienaturalnie powiększony tyłek, bo przecież nie od rzeczy jej bohaterka nazwała go `Big Touches`. Ma także moment przejmujący, gdy błaga kochanka, by z nią został, bo boi się samotności.
Najwięcej jednak zależy od Jacka Braciaka w roli odrzuconego Leidentala. Braciak z pomocą Hycnara odkrywa, że kolejnym duchowym bratem Levina był Charlie Chaplin, tworząc kreację na jego miarę. Malutki człowieczek Leidental w jego ujęciu ma w sobie smutek upokorzonego klauna. Braciak w tym przedstawieniu to nasz własny Charlie, Charlie z warszawskiej Pragi. Choćby dla niego trzeba skusić się na `Jakobiego i Leidentala`.

Jacek Wakar /Dziennik Gazeta Prawna/

Honorarium: Zaloguj się aby zobaczyć informacje o honorarium